zapewnienia lepszej jakości. lepszej jakości powietrza. [] wyregulować i sprawdzane w celu zapewnienia produktów dobrej jakości. [] adjust and checked to ensure the product good quality. Jednak jeśli chcesz stworzyć produkt dobrej jakości, na pewnych rzeczach, takich jak produkcja płyt, nie da się zaoszczędzić. Jakis czas temu przeczytalem w necie, ze firmy produkujace srodki czystosci (akurat chodzilo o proszki do prania), dzialaja w Polsce wg nastepujacej z Towary w Polsce gorszej jakości.. - Forum CDRinfo.pl Rynek kosmetyczny co roku przeżywa coraz większe wzrosty – w Polsce również. Możemy już pochwalić się setkami prężnie rozwijających się polskich marek kosmetyków, które czerpią z tego, co najlepsze w naturze lub opracowują wysokiej klasy dermatologiczne receptury. Nasze rodzime marki w niczym nie ustępują globalnym gigantom, a wręcz wyróżniają się oryginalnością Podatek od cukru w żywności jest już stosowany w kilku krajach Unii Europejskiej. W Filadelfii w USA zmniejszył zaś sprzedaż słodzonych napojów o 51 proc., informuje American Medical Association. W ciągu ostatnich ośmiu lat sześć krajów opodatkowało produkty zawierające cukier (tj. powyżej 5 g na 100 ml produktu). IH w latach 2017-2018 przeprowadziła także - na podstawie programu opracowanego przez prezesa UOKiK - badania porównawcze jakości tych samych produktów sprzedawanych w Polsce i Europie Zachodniej. Sprawdzono jakość 101 par produktów. Okazało się, że „istotne różnice” dotyczyły 12. z nich. Udostępnij. Niewiarygodne! Polskie produkty mają gorszą jakość od niemieckich. Czy produkty, które trafiają na Polski rynek są gorszej jakości? Okazuje się, że to prawda, badania potwierdzają, że produkty trafiające na nasz rynek mają gorszy smak, a co najważniejsze ich skład jest inny. Również cena w porównaniu z ceną na . Słyszeliście kiedyś opinię o tym, że niektóre produkty tych samych marek mają lepszą jakość, np. w Niemczech? UOKiK po raz pierwszy porównał jakość produktów oferowanych konsumentom z Polski i Europy Zachodniej. Sprawdzono jakość 101 produktów, istotne różnice dotyczyły 12. Polacy nie mają wyrobionych poglądów o podwójnej jakości żywności. 71 proc. osób badanych przez Kantar Public* na zlecenie UOKiK przyznało, że nie kupiło produktu tej samej marki w Polsce i za granicą. 86 proc. nie słyszało o pojęciu „podwójna jakość żywności” lub nie wie co on oznacza. Jedynie 3 proc. konsumentów wie, co się pod nim kryje. Mimo to co trzeci wierzy, że istnieją różnice w jakości. Wiedzę czerpią przede wszystkim ze swojego doświadczenia, opinii innych, przekazów w mediach. Większość jest przekonana, że jeżeli produkty wyglądają tak samo, to muszą mieć identyczny skład. Największe przekonanie o tym, że towary sprzedawane w Polsce mają inną jakość od tych na zachodzie Europy mają osoby, które mieszkały dłużej za granicą. Zakupy i testy Produkty sprawdzono na dwa sposoby. Pomogła w tym Inspekcja Handlowa i akredytowane laboratoria. Pierwsze testy porównawcze: pod koniec 2017 r. kupiono artykuły spożywcze w Polsce i ich odpowiedniki w Niemczech. Drugie testy porównawcze: w II kwartale 2018 r. kupiono w Polsce żywność, która miała etykiety: po polsku (co znaczy, że była produkowana na nasz rynek) i w obcej wersji językowej (co świadczy o tym, że miała trafić na rynki innych krajów Europy Zachodniej). Łącznie sprawdzono 101 par produktów, istotne różnice dotyczyły 12. Zauważono, że np. żelki Haribo produkowane na polski rynek mają więcej smaków jabłkowych i cytrynowych, a na niemiecki – truskawkowych i ananasowych, kawa Nescafe Classic jest mocniejsza u naszych zachodnich sąsiadów. Pierwsze testy porównawcze Chipsy paprykowe Crunchips – mimo że opakowanie było identyczne, to w polskich sklepach jest o 25 g mniej chipsów. Polskie – smażone na oleju palmowym, zawierały glutaminian monosodowy, miały wyższą zawartość tłuszczu. Niemieckie – na słonecznikowym, bez wzmacniacza smaku. Producent dodał do nich proszek pomidorowy i serowy – czego zabrakło w polskich. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów pod koniec 2017 r. po raz pierwszy porównał jakość produktów spożywczych w Polsce i w Niemczech. Kupiono 37 par artykułów żywnościowych w polskich i niemieckich sklepach: Aldi, Kauflandzie, Lidlu, Makro, Netto i Rossmannie. Były to: serek, chipsy, napoje, soki, jogurty, herbata, kawa, pizza mrożona, ketchup, czekolady, ciastka, żelki, kakaowy krem do smarowania pieczywa, ryby mrożone, wędliny i kiełbasa. W 4 stwierdzono dużą różnicę w jakości. Serek Almette z ziołami – na obu opakowaniach była informacja: „100% naturalne składniki”. Niemiecki serek wyprodukowany był z twarogu, ziół, cebuli, czosnku i soli. Polski – zawierał twaróg, odtłuszczone mleko w proszku, cebulę, sól, czosnek, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, zioła (0,1 proc.), naturalne aromaty. Regulator kwasowości, jako substancja dodatkowa, przeczył napisowi na opakowaniu, że serek Almette zawiera „100% naturalne składniki”. Czekolada Milka z orzechami – w polskich sklepach miała mniej orzechów niż na rynku niemieckim. Lipton Ice Tea Peach – w produkowanej na rynek polski było mniej ekstraktu z herbaty. Ponadto zawierała cukier, fruktozę i słodzik. Na rynku niemieckim – producent dodał tylko cukier. Drugi raz żywność porównano w II kwartale 2018 r. Tym razem kupiono pary produktów głównie w polskich sklepach, 10 w Niemczech. Wybrano te z polską etykietą i w obcej wersji językowej. Chciano porównać, czy są różnice w żywności wyprodukowanej dla polskich konsumentów i tych z Europy Zachodniej. Łącznie sprawdzono 64 pary artykułów spożywczych, duża różnica wystąpiła w 8. W 2 przypadkach – produkty na polski rynek były lepsze. Poniżej wyniki. Drugie testy porównawcze Czekolada Milka Oreo – produkowana dla polskiego konsumenta miała lepszą jakość i była smaczniejsza, co wynikało z badan laboratoryjnych. Zawierała mniej zamiennika tłuszczu kakaowego. Napój Capri Sun Orange zawierał więcej soku pomarańczowego (20 proc.) niż jego zachodnioeuropejski odpowiednik (7 proc.). Napój FuzeTea - w Polsce – mniejsza zawartość soku brzoskwiniowego i wyraźnie inny smak. Ciastka Leibniz Minis Choco – w Polsce było nieco większe opakowanie, ale zawierało o 25 g mniej produktu. Chrupki Monster Munch Original – producent dodał do chrupek glutaminian monosodowy (wzmacniacz smaku), dlatego miały intensywny serowy smak. Ponadto opakowanie w Polsce zawierało o 25 g mniej produktu. Chrupki Curly Peanut Classic – w takim samym opakowaniu w Polsce było o 30 g mniej chrupek. Knorr Fix Spaghetti Bolognese – więcej tłuszczu i cukrów w produkcie sprzedawanym w Polsce, a w zachodnioeuropejskim mniej soli. Różnice w smaku i zapachu – w produkcji na polski rynek dominował smak papryki, na zachodnioeuropejski – czosnku. Serek Philadelphia z ziołami – były różnice w produkcji. Serek na nasz rynek był produkowany z mleka, śmietany i białek mlecznych, a na zachodnioeuropejski – z twarogu. Polskie opakowanie miało 125 g, a zachodnioeuropejskie – 175 g. Co dalej Wyniki zostaną przekazane Komisji Europejskiej, która rozpoczyna testy porównawcze produktów i włączy analizy wykonane przez UOKiK do tego badania. Ponadto na poziomie unijnym trwają prace nad pakietem zmian – dyrektywą Omnibus. – Popieramy regulacje przeciwdziałąjące dyskryminacji konsumentów i zapewniające dostęp do dobrych jakościowo produktów w całej Unii. Nowe regulacje muszą być przede wszystkim jasne dla rynku i jego uczestników –wyjaśnia Dorota Karczewska, wiceprezes UOKiK. - Kluczowe dla stwierdzenia naruszenia będzie określenie identyczności produktu. Czy będzie to wyłącznie identyczne oznakowanie, a może również, taka sama masa wyrobu? Bez ustalenia produktu referencyjnego – trudno będzie kontrolującym dokonać rzetelnej oceny, a tym samym konsumentom właściwego wyboru – wyjaśnia Dorota Karczewska, wiceprezes UOKiK. Źródło: UOKiK Okazuje się, że naprawdę są dwie kategorie klientów. Urząd ds. Jakości Żywności na zlecenie Ministerstwa Rolnictwa przebadał 22 produkty kupione w Bratysławie oraz dwóch austriackich miastach leżących przy granicy ze Słowacją. 11 z nich różniło się smakiem, wyglądem i składem - informuje jakość wiąże się z niższymi cenami. Tak przynajmniej tłumaczą się korporacje. Słowacja chce jednak lobbować w Unii Europejskiej, by firmy spożywcze zaprzestały tego typu praktyk. To chora sytuacja, kiedy sok pomarańczowy sprzedawany w stolicy europejckiego kraju nie zawiera faktycznego soku, za to ma więcej środków konserwujących i stabilizatorów niż teoretycznie ten sam produkt sprzedawany 20 km dalej w Austrii. Rossman w Polsce gorszy niż w Niemczech?Zawyżanie cen i gorsza jakość – takie mają być produkty w sieci Rossmann w Polsce, w porównaniu do tych samych artykułów w drogeriach niemieckich. Mniej składników w kremach i balsamach produktów np. Isana i Alterra (produkty własne sieci Rossmann) i wyższe ceny to ewidentnie nieuczciwe podejście do klientów. Przykładowo to samo mydło kosztuje w Polsce 3,49 zł, a w Niemczech 2,35 zł, przy czym „polskie" ma także mniej składników. Dotyczy to nie tylko mydła, ale wielu produktów. Jeśli weźmiemy pod uwagę zarobki Niemców i Polaków, fakt ten wydaje się tym bardziej karygodny. Oburzona użytkowniczka serwisu Twitter (o loginie ZabX@zabikozord) wysłała w tej sprawie pismo do UOKiK z prośbą, by zbadał sprawę. Jednak taka polityka sklepu nie jest niezgodna z prawem, ponieważ ceny reguluje rynek, a kupując produkt klienci zgadzają się na jego nabycie i zapłatę podanej kwoty. Składam pismo p.#ePUAP do @UOKiKgovPL w sprawie koncernu #Rossmann w kontekście stosowania podwójnych standardów jakości i praw konsumenta! — ŻabX (@zabikozord) 24 sierpnia 2017 Zobacz także: Eurocash mógł stracić 100 mln zł przez oszustów podatkowych Według Rossmanna przyczyna różnic leży w polityce cenowej: sieć tłumaczy, że Polacy bardziej lubią promocje. Rzecznik sieci skomentowała, że sklepy w Polsce są odrębnymi podmiotami (niemiecki Rossmann ma połowę udziałów w polskiej spółce), których działalność opiera się głównie na atrakcyjnych promocjach. Według niej, 50-70 proc. produktów w Polsce jest sprzedawanych po obniżonych cenach. Pod uwagę należy wziąć promocję „Klub Rossmann" oraz "49 proc. zniżki", która regularnie pojawia się co jakiś czas i dotyczy różnych artykułow: raz są to tusze do rzęs, raz produkty do pielęgnacji skóry, innym razem to kremy i balsamy. Niemieccy klienci mają natomiast nie lubić promocji tak, jak Polacy, dlatego kosmetyki kupują w niższych, ale regularnych cenach. Sprawdź również: Urzędnicy bez podwyżek. Nie dostanie ich 120 tys. pracowników służby cywilnej Rzeczniczka skomentowała także różnice w składzie produktów sieci w Polsce i za granicą. Według niej wynika to z „nieścisłości w tłumaczeniu etykiet". Sieć zadeklarowała także, że zajmie się wyjaśnieniem sprawy i ustosunkuje się do przytoczonych przez niezadowoloną klientkę zarzutów. Polecamy: W Rzymie kryzys wody. Będą problemy z dostawą Warto przeczytać: Beata Szydło głosowała za uchyleniem sankcji za niepłacenie podatków Zobacz: Internauci zapowiadali bojkot produktów Maspexu. Tymczasem sprzedaż Tigera rośnie Źródło: 5/5 (1) Zakupy XXI wieku przypominają grę strategiczną, w której konsument startuje z gorszej pozycji. Chcąc wyjść na prowadzenie, musi wykazać się umiejętnością czytania etykiet, rozszyfrowywania promocji, porównywania cen a także odpowiednią zasobnością portfela. Przy takim poświęceniu tym bardziej można poczuć się oszukanym, gdy na mecie okaże się, że jakość zakupionych produktów daleka jest od ideału. Dawniej było prościej. Po wędlinę szło się do jedynego mięsnego w okolicy, a po towary luksusowe do Pewexu. Dziś sklepy otaczają nas z każdej strony i kuszą hasłami reklamowymi. Niestety mamy świadomość, że to co w reklamie nie zawsze zgodne jest z rzeczywistością. Jak więc kupować by mieć gwarancję dobrej jakości? Olej palmowy zamiast masła – gorsza jakość produktów w Polsce Temat podziału Europy pod względem jakości produktów powraca niczym bumerang. Niemieckie proszki do prania lepiej usuwają plamy, płyny do naczyń lepiej radzą sobie z tłuszczem, kawa jest bardziej aromatyczna a w oferowanych za zachodnią granicą produktach spożywczych olej palmowy wcale nie jest aż tak popularny jak na polskich półkach. Problem dostrzegają nie tylko Polacy, ale również Słowacy i Czesi, choć zagraniczne koncerny starają się unikać rozmów na temat stosowania podwójnych standardów. Może poza szefem jednego z działów brytyjskiego Tesco, który w wywiadzie dla BBC przyznał, że do Europy Środkowej i Wschodniej trafia żywność drugiej klasy. Jego wyznanie wywołało prawdziwą burzę w mediach i dyskusję, która toczy się do dziś – również w Komisji Europejskiej. Historia słynnego biurka z Ikei – w Polsce trzeba zapłacić więcej Nie tylko jakość, ale również cena może odróżniać produkty sprzedawane w Polsce o tych oferowanych za granicą. I naiwnym byłoby myślenie, że różnica ta pewnie nie jest nawet widoczna gołym okiem. W internecie swego czasu słynna była historia biurka, za które w polskiej Ikei należało zapłacić o 600 zł więcej niż w szwedzkiej – mimo że najprawdopodobniej produkowane było w kraju nad Wisłą. Pojawia się zatem jedno pytanie: dlaczego? Jednym z powodów może być to, że koncerny dostosowują cenę nie do sytuacji przeciętnego obywatela, a sytuacji na rynku oraz konkurencji. W Polsce ze względu na cenę pewne produkty uchodzą za towary luksusowe, choć w krajach wysoko rozwiniętych dawno przestało nimi być. Dlatego kolejne marki dostosowują ofertę do zastanej sytuacji rynkowej. Zatem choć słynne biurko było w Polsce znacznie droższe niż w Szwecji, to w porównaniu z konkurencją – wciąż prezentowało się korzystnie. Prawda, że wygląda to trochę jak błędne koło? Dlatego może przy większych zakupach może warto pomyśleć o tym, by kupić produkt w zagranicznym sklepie? Z masz szansę zyskać na tym więcej niż myślisz. Wszystko i tak pochodzi z Chin Pułapki na konsumentów czekają nie tylko w marketach, ale również w internecie. Konkurencyjne ceny i niemalże nieograniczony wybór produktów to główne powody, dla których decydujemy się na wirtualne koszyki. Ale czy jakość jest równie konkurencyjna? Z tym niestety bywa różnie. Cena znacznie odbiegająca od cen innych sprzedawców powinna więc wzbudzić nasze podejrzenia. Popularną praktyką, zwłaszcza na portalach aukcyjnych, jest wystawianie produktów kupowanych na Aliexpress, których jakość mocno odbiega od tych prezentowanych na zdjęciu. Dlaczego sprzedawcy narażają się na negatywne opinie i niezadowolenie z Klientów? Wbrew pozorom nie zawsze przyczyna tkwi w chciwości. Duża konkurencja oraz wysokie opłaty i prowizje nakładane na portalach internetowych mogą sprawiać, że chcąc sprzedać coś z zyskiem – muszą obniżyć jakość towaru. To co polskie nie zawsze jest dobre Może więc zamiast kupować produkty od zagranicznych producentów, skupić się wyłącznie na produktach polskich? Niestety i tu nas czeka dużo niechcianych kruczków. Każdy zna hasło dobre bo polskie, ale czy każdy potrafi wskazać co tak naprawdę kryje się pod tym stwierdzeniem? W trakcie tygodnia polskich produktów jednemu z dyskontów zarzucono zbyt mało polskości w promowanych markach. Przyczyną rozbieżności jest problem z określeniem narodowości niektórych produktów. Brak jednoznacznej definicji terminu pozwala na pewną dowolność interpretacji – i tak dla jednych polskość będzie oznaczać towary produkowane na terenie kraju nawet przez zagraniczne koncerny, inni zaakceptują produkcję zagraniczną, ale przez firmę z polskim kapitałem. Jednak dla konsumentów polskość zwykle oznacza – że produkt został wytworzony przez polską markę w kraju – a takich przede wszystkim powinniśmy szukać na targu, osiedlowych sklepach czy bezpośrednio u producentów.> Jak widać na polskiego konsumenta czeka wiele pułapek. Czy można ich uniknąć? W pewnych stopniu tak – wszystko zależy od tego, jak bardzo jesteśmy zdeterminowani. Oto kilka sposobów, które pozwolą kupić produkty o jakości za jaką płacimy: Żywność: lokalny sklep lub targ zamiast dużych marketów, czytanie składu zamiast haseł marketingowych, aplikacja Pola – pozwala sprawdzić pochodzenie produktu, 590 na początku kodu kreskowego oznaczają produkty wyprodukowane w Polsce. Ubrania i buty: sprawdzanie składu materiału, zwracanie uwagi na detale: obszycia, wystające nitki, nierówny szew, nierówności, marszczenie materiału – świadczą o gorszej jakości produktu. Sklepy internetowe i portale aukcyjne: żądanie rzeczywistych zdjęć produktów, sprawdzanie czasu realizacji wysyłki – długi czas oczekiwania może świadczyć o tym, że produkt przyjedzie prosto z Chin, czytanie opinii i komentarzy o sprzedawcy/sklepie, zweryfikowanie cen w porównywarkach, ostrożność podczas rozmowy ze sprzedawcą na portalu – decydując się na kupno poza serwisem może i zaoszczędzimy kilka złotych, ale w przypadku reklamacji lub nieotrzymania produktu nie ma co liczyć na pomoc, produkty zagraniczne zamawiać samodzielnie z zagranicznych portali. Wybierając się na zakupy warto mieć przygotowany plan i wiedzieć czego się szuka – wówczas są mniejsze szanse na to, że dana rzecz wyląduje później być może uda nam się wyjść zwycięsko z tej gry. UOKiK porównał żywność, którą można kupić w Polsce i w Niemczech. Które produkty są gorszej jakości w Polsce? UOKiKUOKiK, czyli Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów porównał produkty, które można kupić w Polsce, z tymi z niemieckich sklepów. Przebadano 101 par produktów, znaczne różnice dotyczyły 12 - aż 10 z nich było na korzyść tych z niemieckich sklepów. W galerii znajdziesz produkty, w których stwierdzono znaczne różnice w porównał polskie i niemieckie produktyTesty odbyły się w dwóch turach - pod koniec 2017 roku oraz w II kwartale 2018 roku. Podczas pierwszej UOKiK kupił 37 par żywności w Polskich i Niemieckich sklepach Aldi, Kaufland, Lidl, Makro, Netto i Rossmann. Były to serek, chipsy, napoje, soki, jogurty, herbata, kawa, pizza mrożona, kiełbasa, czekolady, ciastka, żelki, kakaowy krem do smarowania pieczywa czy wędliny. Już w czasie pierwszych testów stwierdzono znaczną różnicę w 4 raz żywność UOKiK porównał kilka miesięcy później. Produkty kupiono głównie w Polsce (10 w Niemczech). Wybrane zostały te z polską i obcojęzyczną etykietą. Porównano 64 produkty, duża różnica wystąpiła w 8. Co warte uwagi, w dwóch przypadkach dysproporcja była na korzyść produktów dostępnych w Polsce. Produkty, w których UOKiK stwierdził różnice w jakościZOBACZ KONIECZNIE PRZYKŁADY Co dalej z badaniami UOKiK?Wyniki badań przekazano Komisji Europejskiej, która również rozpoczyna testy porównawcze produktów. W Unii Europejskiej trwają prace nad dyrektywą Omnibus, która ma przeciwdziałać dyskryminacji konsumentów i zapewnić dobrej jakości produkty w całej Unii. – Nie powinno być różnic w traktowaniu konsumentów w Unii Europejskiej. Producenci nie mogą lekceważyć oczekiwań konsumentów i każdą różnicę tłumaczyć odpowiedzią na inne gusta klientów. Prawie połowa ankietowanych przez nas Polaków twierdzi, że mogą zapłacić więcej za produkt lepszej jakości. Takie przekonanie rośnie wraz z zarobkami tych osób. Oznacza to dużą zmianę w postawach, bo jeszcze kilka lat temu kierowali się głównie ceną – mówi Marek Niechciał, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i firmy Lorenz - producenta chrupek oraz chipsówFirma Lorenz - producent chipsów Crunchips zapewnia, że: W procesie produkcji stosujemy najwyższe standardy jakości, oraz bezpieczeństwa produktów. Jesteśmy jednym z pierwszych producentów w kategorii słonych przekąsek, który wyeliminował już olej palmowy z większości swoich produktów, a do końca roku wszystkie produkty będą już wytwarzane wyłącznie na oleju słonecznikowym. To nie koniec zmian: w 2019 roku planujemy zakończyć wycofywanie wzmacniaczy smaku (glutaminian sodu) ze wszystkich produktów wytwarzanych w PolsceDodaje również: Od kwietnia 2018 roku chipsy Crunchips produkowane są w Polsce na oleju słonecznikowym. Różnice w składzie chipsów Crunchips produkowanych w Polsce i w Niemczech np. zawartość proszku pomidorowego lub paprykowego, związane są z różnicami preferencji smakowych konsumentów w tych krajach. Polski konsument preferuje smak paprykowy, podczas gdy w Niemczech preferowany jest smak paprykowy z dodatkiem pomidorów, proszku serowego i serwatki w odniosła się takjże do popularnych chrupek Curly oraz Monster Munch:- W chrupkach Curly od lipca bieżącego roku, stosujemy wyłącznie olej słonecznikowy. Po wprowadzonych w połowie 2018 roku zmianach technologicznych nie ma żadnych różnic między chrupkami Curly sprzedawanymi w Polsce i innych krajach Unii Europejskiej. Różnice gramatur w opakowaniach produktów na rynku polskim i niemieckim związane są wyłącznie z lokalnymi wymaganiami danego rynku i preferencjami konsumentów - informuje LorenzZ kolei w odniesieniu do zarzutów o zawartości wzmacniaczy smaku w chrupkach Monster Munch pisze, że:- Chrupki Monster Munch od czerwca 2018 roku nie zawierają wzmacniaczy smaku (glutaminian sodu) i przy ich produkcji stosujemy wyłącznie olej słonecznikowy. Nie ma żadnych różnic między chrupkami Monster Munch sprzedawanymi w Polsce i innych krajach Unii Europejskiej. Jako firma zdajemy siebie sprawę jak wyjątkowe w naszym portfolio są chrupki Monster Munch, dlatego właśnie od tej marki rozpoczęliśmy wycofywanie wzmacniaczy smaku (glutaminianu sodu) ze składu produktów na rynek Polski. UOKiK porównał żywność w Polsce i Niemczech RAPORT + WNIOSKI... POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:Samorządowiec Roku - gala Dziennika ZachodniegoMagazyn reporterów Dziennika Zachodniego TYDZIEŃPolecane ofertyMateriały promocyjne partnera

produkty gorszej jakości w polsce